Blog > Komentarze do wpisu
niebezpieczenstwo: roztocza i zasniezone drogi

No, to sie troche podzialo tutaj.

Po pierwsze, Pawelka testy na alergie, na ktore czekamy od sierpnia. Jak widac wyraznie za zdjeciu,

ma alergie, ale tylko na roztocza i pollen z drzew. Czyli kota mozemy miec!

Na roztocza sposobu radykalnego nie ma, trzeba odkurzac pokoj i kupic specjalne poszwy na materac i poduszke... Skutecznosc tego jest srednia. No, ale dowiedzielismy sie troche o katarze Pawla.

Chlopcy pojechali do Mtl-u, a ja wyskoczylam sobie do Sainte-Agathe na spotkanie z panem od podnoszenia domow. Tak sie zlozylo, ze akurat od rana sypal mocno snieg i jak tylko zjechalam z autostrady na mala droge trzeciorzednego odsniezania, dalam sie zaskoczyc. Hamujac na zakrecie poczulam pod butem jakby pustke, brak reakcji, po czym bardzo miekko zaczelam sie przemieszczac w blizej nieznanym mi kierunku. Samochod okrecil sie raz, po czym delikatnie, cicho i miekko osiadl w rowie:

Dodam tylko, ze jechalam w kierunku tych gospodarstw.

Poczulam sie lyso, bo mialam za pol godziny spotkanie, wiec pierwsze, co zrobilam, to zadzwonilam do pana budowlanca mowiac, ze jestem w rowie. Nawiasem mowiac, nie ma w tym nic bardzo orginalnego i tubylcy wcale nie sa wzruszeni takim zjazdem do rowu. Ku mojemu zdziwieniu pan powiedzial, ze zaraz przyjedzie i mnie wyciagnie! Zanim przyjechal musialam wszystkim przejezdnym mowic, ze wszystko gra i ktos mnie wyciagnie, bo tu taki zwyczaj i obowiazek obywatelski szczegolnie zima zeby sie zatrzymac.

No dobra, wyciagnal mnie sprawnie, po czym bardzo powoli dojechalam do domku. Oto 2-3 kilometry przed naszym domkiem:

 Potem juz tylko same przyjemnosci: podnoszenie temperatury domu od -10 do +17 stopni Celcjusza. Obserwacja saren i jelonkow (w ilosciach niepoliczalnych); tyle ich jest, ze przestalam nawet im robic zdjecia... Chodzenie na rakietach po lesie i polach. Spotkanie z kolezanka i jej dziecmi, ktorzy dojechali na noc. Ta kolezanka zastanawia sie nad zakupem polowy domu (na miejsce Sophie). O tym innym razem. Jazda po wode do zrodla. Dyskusje z budowlancami na temat podnoszenia i nie tylko. O tym tez innym razem, jak bedzie wiecej konkretow.

Tam jest taki spokoj, ze slychac wlasne mysli.

Do spania ubieram sie cieplej niz do chodzenia po lesie.

Na koniec dolaczam moj autoportret:

 

 

niedziela, 23 stycznia 2011, pavicania

Polecane wpisy

  • Relacje z Paryza

    Chlopcy moi sa z ojcem w Paryzu juz od miesiaca. Systematycznie do nich dzwonie i staram sie wczuc w ich paryskie przezycia. Oni tak sami z siebie nie zawsze wi

  • Czy mozna sie przemedytowac?

    W slangu medytantow uzywa sie czasownika «siedziec» zamiast «medytowac». Wiec bylam na dlugim siedzeniu, okolo dwoch tygodni. W pewnym m

  • matczyna duma

    Musze sie przyznac, jestem dumna i blada, a to z powodu Pawla. Dzisiaj byl koncert szkolny, dzieci pokazywaly czego sie nauczyly z tej muzyki. Trudne to i niewd

Komentarze
Gość: pigus-ia39, *.85-237-188.tkchopin.pl
2011/01/25 09:20:02
Bardzo to ciekawe wszystko, dzielna Polko-Kebeczko. Caluje